<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Jestem korespondentem...> 
<author_1=Edward Adamiec>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="5">
<date=1954-05-08>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Korespondent, walczc o suszne sprawy nie lka si trudnoci. Nie potrafi go zastraszy, ani zama adne szykany i przeladowania ze strony rozmaitych  jak ich trafnie okreli na II Zjedzie PZPR towarzysz Bolesaw Bierut  pyszakowatych dygnitarzy i biurokratw, ktrzy stawiaj swoje faszywe ambicje i interesy wyej ni interesy partii i pastwa. Korespondent wie, e kady kto tumi jego suszn krytyk, kto wystpuje przeciw niemu, spotka si z naleyt odpraw ze strony partii i wadzy ludowej.
W pracy mojej zawsze staraem si broni susznych spraw. Jak dotd nie spotkaem si z jawnymi szykanami w stosunku do mnie. Znalaz si wprawdzie pewien dyrektor z Brzezinki, ktry w odpowiedzi na moj krytyczn notatk, wysa pismo do kierownictwa zakadw, w ktrych pracowaem, dajc ukarania mnie, ale w obron wzia mnie natychmiast organizacja zetempowska, a reszt wyjania redakcja.
Piszc o pracy korespondenta niesposb nie wspomnie o ukrytych formach przeladowania za krytyk, przejawiajcych si w prbach zawalenia go potokiem funkcji spoecznych. Kiedy np. pojawiy si w prasie moje krytyczne notatki o zej pracy koa TPPR i LP, natychmiast obdarzono mnie prac w tych organizacjach, twierdzc przy tym, e to w dowd zaufania do mnie, e nikt inny, tylko ja potrafi zmieni tam sytuacj. Po pewnym czasie ukazaa si moja krytyczna notatka o gazetce ciennej. I znowu zaproponowano mi odpowiedzialno za t prac. Wtedy zorientowaem si o co chodzi. Powiedziaem swoje zdanie o tej sprawie, a niezalenie od tego zaczem pracowa w kolegium redakcyjnym. Wyszo to oczywicie na niekorzy tym, ktrzy chcieli w ten sposb zmusi mnie do milczenia. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
